Pierwszy lot w nieznane, czyli jak podróżują modelki

9/14/2012

MIT NUMER 1: 
ZAGRANICĘ WYJEŻDŻAMY CAŁĄ GRUPĄ, A NAD NASZYM BEZPIECZEŃSTWEM CZUWA PEŁNOLETNI OPIEKUN

Zaraz, zaraz. To chyba opis szkolnej wycieczki, a nie wyjazdu na zagraniczny kontrakt. Niestety z takim pomysłem też się spotkałam i do tej pory pamiętam zaskoczony wyraz twarzy osób, którym odpowiedziałam, że niestety nie jest tak kolorowo, gdyż najczęściej podróżujemy zupełnie same, bez innych młodych towarzyszek, a tym bardziej bez nadzorującej przebieg podróży dorosłej osoby. Przed wyjazdem dostajemy na maila elektroniczny bilet lotniczy, musimy go wydrukować i z nim stawić się na lotnisku. Przelot początkującym dziewczynom opłaca oczywiście agencja (wliczając cenę w koszty, które modelka zwraca późniejszymi zleceniami). Dojazd na lotnisko we własnym zakresie. Najtrudniejszym zadaniem jest odnalezienie właściwego stanowiska, oddanie bagażu i spokojne czekanie na otwarcie naszej bramki. Po dotarciu na miejsce odbiera nas wysłany przez agencję szofer, przekazuje klucze i dostarcza do mieszkania.


MIT NUMER 2:
MIESZKAMY W HOTELACH/APARTAMENTACH 

To NIESTETY bardzo duża pomyłka. W hotelu mieszkałam wyłącznie w Londynie, gdzie wyjechałam na Fashion Week. Podczas wszystkich innych podróży zakwaterowywano nas w zwyczajnych mieszkaniach - ładnych, czystych, jednak bez większych luksusów.  


MIT NUMER 3:
MAMY ZAPEWNIONE WYŻYWIENIE/CATERING

Byłoby to super przyjemne ułatwienie życia na wyjeździe, jednak agencja nie ma wpływu na to, co robimy po pracy ani na to, co i kiedy jemy. Robimy zakupy, gotujemy, pieczemy, a jeśli nie jesteśmy fankami dłuższego stania w kuchni - kupujemy gotowe dania lub przez cały wyjazd wcinamy kanapki ;-)

Lecąc do Nowego Jorku miałam dużo szczęścia, ponieważ towarzyszyli mi: szef agencji oraz jedna z modelek (przy pierwszym spotkaniu na lotnisku nie podejrzewałam, że zostaniemy tak bliskimi przyjaciółkami!). Dzięki nim miałam ułatwione zadanie przy pilnowaniu ważnych dokumentów, bagażu, orientacji na lotnisku i nie spóźnieniu się na samolot. Dziewięć godzin lotu robi swoje. Człowiek marzy o tym, by wysiąść, a przynajmniej zapaść w sen i przedrzemać całą podróż w błogiej nieświadomości. Nie chodzi o sam stres, który u pewnych osób może wystąpić wraz z oderwaniem się samolotu od pasa startowego, jednak o brak możliwości ruchu, niewygodne fotele, cierpnące w nieskończoność stopy i ciasną toaletę. Wjeżdżając taksówką do Nowego Jorku byłam tak zmęczona i odurzona zmianą czasową, że ledwo widziałam na oczy. W Polsce środek nocy - tam piękny, słoneczny dzień. Całe szczęście nasz przylot wypadł w weekend, więc miałyśmy dwa dni odpoczynku i odespania, zanim udałyśmy się do agencji NEXT. J. dobrze znała Nowy Jork, gdyż odwiedzała go trzeci raz z rzędu. Już pierwszego wieczoru zapoznała mnie ze smakiem, niedostępnych wówczas w Polsce, waniliowych lodów Häagen-Dazs, a w sobotni poranek zabrała na Times Square.

14 październik, 
Watt Street, Manhattan, NY 
Wczoraj po raz pierwszy jechałam metrem. Stanęłam na Times Square i osłupiałam. Kto wymyślił Nowy Jork?! To przecież istny kosmos: wszystko się świeci, budynki sięgają chmur, ludzie śpiewają na ulicach. Za pięć dolarów kupiłam sobie kartę do telefonu, dzięki której mogę rozmawiać z domem prawie 3 godziny. Chciałabym mieć w sobie tyle siły i samozaparcia, by nie kruszyć się od środka, gdy tylko usłyszę w słuchawce głos mamy. "Mamusiu, tęsknię", powiedziałam jej wczoraj. Tylko po co, dlaczego? W niczym nam to nie pomoże. Nie wiem, czemu, ale podobno chce mnie Japonia i podobno jestem w hiszpańskiej Elite. Chciałabym już zacząć pracować, naprawdę pracować. 

Pierwszego dnia w agencji polaroidy i mierzenie. Dostałam wydrukowaną z Google prowizoryczną czarno-białą mapkę, na której gwiazdką zaznaczono miejsca testów oraz castingi, usłyszałam "good luck" oraz "go" i wypchnięto mnie w płynący ulicami potok ludzkich ciał, trąbiących na żółto taksówek i oślepiających banerów, zmieniających barwę i kształty. Żadnej pomocy, żadnego "dzisiaj ktoś cię poprowadzi", od razu na głęboką wodę, a dokładniej w głębokie tunele metra. Gdyby nie J., która widząc moje przerażenie, odpuściła swoją listę castingów i na wszystkie chodziła tego dnia razem ze mną, pewnie utonęłabym w tłumie i zamiast na casting, dojechała na Brooklyn. No, może nie byłoby aż tak źle, w każdym razie jestem jej za pomoc dozgonnie wdzięczna!

27 komentarzy:

  1. Ooo a ja zawsze myślałam, że modelki mają trochę łatwiej i lepiej.
    Bardzo ciekawe są twoje posty !

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny blog zapraszam cię również do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię Cię czytać. Rozwiewasz wątpliwości, tłumisz plotki i błędne przekonania. Twoja historia mnie wciąga, a powyższe zdjęcia na swój sposób urzekają pewną nieuchwytną harmonią.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze czytam Twoje posty, wiesz dlaczego :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Na drugim zdjęciu wyglądasz świetnie.

    Też mi się wydawało, że modelki mają wszystko zapewnione, począwszy od noclegu, kończąc na jedzeniu. Jak widać, tak nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  6. mam kuzynke która jest modelka i w sumie akurat to wszystko wiem, ale w sumie i tak nie jest jakos zle :d

    OdpowiedzUsuń
  7. z zapartym tchem czytam Twoje posty;) ciesze się ze trafiłam na Twojego bloga, zawsze marzyłam o byciu modelką ale jestem zdecydowanie za niska... Co do tych wszystkich "udogodnień" które agencja serwuje modelką pozostaje mi tylko pogratulować dziewczynom za wytrwałość:p J.

    OdpowiedzUsuń
  8. rewelacyjnie sie Ciebie czyta. Czekam na cd. Swietne zdjecia !!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. love this pics and also your blog! It's so nice!!! I follow you!
    Pass to my blog and if it likes you follow me too, I will be so glad :D
    kisses
    http://francescagiusti.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Kosmos, dobrze że trafiłaś na sympatyczną i pomocną koleżankę;)

    OdpowiedzUsuń
  11. no to w takim razie dziwię się, że rodzice puszczają swoje dzieci w takie podróże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że puszczają, pod warunkiem, że mają mądre, odpowiedzialne dziecko. Wyjazd na kontrakt to szkoła życia. Moi rodzice na całe szczęście darzą mnie wielkim zaufaniem i jestem im za to wdzięczna, bo umożliwili mi przeżycie największej przygody.

      Usuń
    2. Nie wiem czy w tym pięknym dla Ciebie czasie pełnym niezapomnianych przygód i przeżyć miałas chlopaka. Ja kiedyś próbowałam sie "bawić"w modelke byłam w agencji Netwotk,14lat temu ale miałam chłopaka który był mega zazdrosny i z "kariery" nici.więc jeśli go wtedy miałas to fajnie ze nie robił problemów Pozdrawiam Gosiap

      Usuń
    3. Nie miałam wtedy chłopaka, co było znacznym ułatwieniem, gdyż wielokrotnie widziałam koleżanki-modelki kończące swoje związki z powodu długiego rozstania. W takiej relacji nie jest lekko żadnej ze stron - modelka również inaczej tęskni za przyjaciółmi, rodzicami, domem, a inaczej za ciepłym uściskiem chłopaka.

      Usuń
    4. Tak,zapewne z nami by się też tak stało
      Super że tyle widziałaś tak wiele przezylas,fantastyczne zapewne wspomnienia ;-D
      P.S.czy nie jestes teraz w kampani firmy Ochnik? Podobna dziewczyna jest na zdjęciu w czapie z lisa z chłopakiem u boku ;-) pozdrawiam i z utęsknieniem czekam na dalsze posty Gosiap

      Usuń
  12. Hi honey...lovely blog! I´m following you now. Hope you will follow me too!
    http://olgazozulya.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. cudowne zdjęcia i świetny post, taki od podszewki, wszystko jest zupełnie inaczej, niż się wydaje :)

    OdpowiedzUsuń
  14. beautiful photos! followed you in gfc, hope you will follow back! http://xxxloveisbeautyxxx.blogspot.ie/

    OdpowiedzUsuń
  15. Długo Ci zajęło przystosowanie się do tego trybu życia? Czy do końca udało Ci się przestawić na ten świat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po paru dniach w Nowym Jorku wiedziałam już, jak działa metro, na jakiej zasadzie odbywają się castingi i jak powinnam się na nie ubierać. Myślę jednak, że do końca nie powinno się przestawiać na "ten" świat bo jest on trudny, pełen twardych zasad, reguł i surowych wymagań. Musiałabym wyrzec się wielu przekonań, tęsknoty, dawnych znajomości i poświęcić temu zawodowi w całości - być może wtedy osiągnęłabym więcej, lecz czy byłoby to warte poświęcenia? Nie wiem.

      Usuń
  16. Cześć Marto :) Lubię tu zaglądać, więc tym bardziej mam nadzieję, że zrobi Ci się choć trochę miło, ponieważ wytypowałam Cię do nagrody Versatile Blogger Award. Nie musisz się w to bawić, ale wiedz że jesteś nagrodzona ;)
    Szczegóły w moim poście: http://artwordstyle.blogspot.com/2012/09/versatile-blogger-award.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiło mi się niewiarygodnie miło! :-) Dziękuję pięknie!

      Usuń
  17. bardzo ciekawy blog, na pewno będę tu zaglądać

    dodałam do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
  18. jesteś świetna ;D bedę tu często zaglądać .. chcialabym zostac modelką ale ze wzgledu na wzrost raczej mi sie to nie uda ;/ nie brakuje mi duzo ale pewnie już za wiele nie uroste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez zawsze chcialam zostac modelka zawsze wydawalo mi sie to nie mozliwe ;/ teraz juz za pozno no ale pewnie i tak by mi nie wyszlo

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLONY RZECZYLADNIEJSZE.PL