Kobieta zmienną jest

3/28/2015
Czasami myślę, że fajnie byłoby stanąć przed lustrem i nie móc się rozpoznać. Kobiety mają w tej kwestii ułatwione zadanie, bo wystarczy nowy kolor włosów lub ścięcie ich na krótko, by twarz nabrała innego wyrazu, a pewność siebie wzrosła. Muszę przyznać, że platynowy blond zafundował mi poczucie kompletnej odmienności: przez długi czas wchodziłam rano do łazienki i nie potrafiłam rozpoznać w odbiciu własnej buzi. Nie polecam jednak nikomu tak silnego rozjaśniania  - można dokonać zmian o wiele mniej drastycznych, a równie zauważalnych, nie szkodząc przy okazji ciału i urodzie. Czy zmiany wizerunku są faktycznie potrzebne? Myślę, że tak, gdyż w jakimś stopniu kształtują osobowość, wpływają na to, jak czujemy się we własnej skórze i pozwalają zrozumieć, dlaczego tak naprawdę chcemy cokolwiek zmienić. Jasne włosy były propozycją wysuniętą przez bookera, ale przystałam na nią ochoczo, gdyż od dawna marzyłam o pierwszym farbowaniu. Większość koleżanek rozpoczęło przygodę z farbami już w liceum, ja natomiast zawsze lubiłam swój naturalny kolor. Nadszedł jednak moment, w którym poczułam, że bardzo chcę coś zmienić, sprawdzić się w nowej fryzurze i nowym wizerunku. Chyba każdej blondynce przeszło kiedyś przez myśl, jak wyglądałaby w hebanowych lokach, a brunetkom choć raz zamarzyły się ogniste rudości lub złote refleksy. Niestety rozjaśnianie nie było mądrym pomysłem. Włosy stały się rzadkie, bardzo przesuszone, na dodatek odrost tak silnie kontrastował z bielą na głowie, że wizyta u fryzjera stała się comiesięczną koniecznością. Pielęgnacja takich włosów nie należy do przyjemnych, wymaga kosztownych produktów i ciągłego nawilżania oraz pilnowania, by biel nie przeszła w brzydkie "żółtko". Nawet codzienny wybór stroju może przysporzyć trudności, gdyż wiele kolorów w połączeniu z platyną daje tandetny efekt końcowy. Obecnie całkowicie zaprzestałam farbowania i jedynie skracam włosy, by stopniowo pozbywać się ostatnich jasnych końców i wrócić do własnego, naturalnego blondu. 


Odkąd nie mogę już kombinować z wyglądem swoich włosów, zaczęłam poszukiwać nowych trików w makijażu. Dobrze się przy tym bawię, bo uwielbiam kosmetyki, a od wszelkiego rodzaju szminek jestem uzależniona. Z okazji urodzin dostałam od rodziców magiczną pomadkę Diora, która dopiero po chwili nadaje wargom lekkiego zabarwienia, podkreślając wyłącznie naturalny kolor ust (Dior Addict Lip Glow, kiedyś już pokazywałam ją na blogu, więc tylko krótko przypominam). Rozkochałam się ostatnio również w konturówkach, choć stosuję je najczęściej na całą powierzchnię warg, nie tylko do obrysowania. Kolejne odkrycie to modelujący bronzer od Inglota, który nieco przypomina wycofany z produkcji róż firmy MAC w odcieniu "Strada" (mój osobisty Kosmetyk Wszech Czasów!). 


Zmiany, jakie fundujemy naszej twarzy poprzez odpowiedni makijaż nie są tak diametralne, jak śnieżna biel na włosach, ale mogą sprawić, że poczujemy się lepiej i choć trochę inaczej. Oczywiście wszystkie jesteśmy najpiękniejsze tuż po przebudzeniu, a najcenniejszy kosmetyk to nasz szczery uśmiech, jednak nie bez powodu już Owidiusz opiewał zalety trudnej sztuki damskiego makijażu... 

„Najpiękniejsza z kobiet gaśnie
jeśli zabiegów nie czyni
dookoła swojej toalety,
choćby miała czar Bogini”


5 komentarzy:

  1. Na mnie to chyba nie działa ;-) Kiedy po raz pierwszy zafarbowałam włosy, rozpłakałam się widząc swoje odbicie w lustrze. W chłodnej, wiśniowej czerwieni wyglądałam okropnie. Ostatnio próbowałam też mocno czerwonej szminki - miałam wrażenie, że mam usta na pół twarzy. I mimo że jestem przyzwyczajona do tego, jak wyglądam w makijażu na poziomie drag queen (na scenę taki musi być), to jednak wolę nieco delikatniejsze zmiany :-)

    W ogóle myślałam, że masz naturalnie jasny blond na głowie :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj :-)
    Mam pytanie... Wiem,że studiujesz filologię włoską, ja od tego roku będę studiować hiszpański, ale zastanawiam się czy drugi dodatkowy język, w moim przypadku będzie to włoski wybrać jako lektorat czy na poziomie rozszerzonym i wtedy jakby dwa języki będę studiować równocześnie. Boję się,że mogę nie dać rady, że języki i ich historia będzie mi się mieszać. Mogłabyś mi coś doradzić ?
    Będę wdzięczna bardzo :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo zależy mi na odpowiedzi ! :-(

      Usuń
    2. Czy zamierzasz studiować na UJ? Jeśli tak, to na dziennej filologii będziesz miała od drugiego semestru obowiązkowy drugi język romański i tylko od poziomu A1, chyba, że napiszesz specjalne podanie o przeniesienie do grupy wyżej (czyli do studentów drugiego roku). Drugiego języka masz wtedy 90 godzin w semestrze, czyli zajęcia trzy razy w tygodniu. To bardzo dużo i faktycznie ma się czasem poczucie studiowania dwóch języków równocześnie. Czy hiszpański i włoski mogą się mieszać i nieustannie mylić? Niestety tak, szczególnie, jeśli naukę obu zaczynasz od początku. Z drugiej strony dzięki podobieństwom łatwiej pewne rzeczy zapamiętywać i kojarzyć.

      Usuń
    3. tak zastanawiam się nad UJ właśnie, bardzo dziękuję za odpowiedź !!! :-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLONY RZECZYLADNIEJSZE.PL